piątek, 2 stycznia 2015

Last Christmas...

Czas na świąteczną miniaturkę! Mam nadzieję,że się Wam spodoba. Szczęśliwego Nowego Roku Czarodzieje! <3 Pozdrawiam Veritaserum :)

Świeta to najpiękniejszy okres w życiu. Tak przynajmniej sądzę. JA – Hermiona Granger.
Ten dzień miał być właśnie taki. Nasz dom był ozdobiony od góry do dołu. 
Na trawniku stały kiczowate reniferki, a na dach wspinał się przerażający Mikołaj , jednak tych ozdób nie dało się nie kochać. Na kominku powieszone były skarpetki, kominek był rozpalony, a ja szykowałam się na wigilię u Ginny, w końcu przecież jesteśmy rodziną. Na schodach usłyszałam kroki. Wypiłam ostatni łyk cynamonowej kawy i wygładziłam czerwoną sukienkę ostatni raz sprawdzając czy wyglądam dobrze.
-Wyglądasz przecudownie – powiedział mój narzeczony Draco Malfo
-Dziękuję…-szepnęłam zawstydzona.
-Poczekaj tu chwilę. –powiedział po czym sięgną do szuflady i z dna wyciągnął małe pudełeczko.-Miałem dać Ci dopiero wieczorem ale uznałem, że pasuję do Twojej sukienki- po czym podał mi je podał. Bardzo delikatnie otworzyłam prezent i ujrzałam przepiękny wisiorek z szafirem -Draco…to jest przepięknę…dziękuję –po czym delikatnie pocałowałam go w usta- spójrz, pocałunek pod jemiołą…to takie romantyczne… -W takim razie zostaje z nami na stałe- zażartował. Wsiedliśmy do samochodu w bardzo dobrym humorze. Wyjęłam z torby świąteczną składankę muzyki, byłam przygotowana na te dwie godziny jazdy. Było już ciemno ale lampy na ulicach rozświetlały miasto. Otworzyłam okno i wyjrzałam przez nie rozkładając ręcę. Moje długie brązowe włosy wiały na wietrze. Płatki śniegu przylepiały mi się na twarz i do włosów. Cała ulica była przyozdobiona jak te z reklam Coca-Coli… -Hermionko…zamknij proszę okno daj mi się skupić na drodzę… Słysząc to schowałam się i podgłośniłam radio. Oboje śpiewaliśmy, śmialiśmy się. Droga dłużyła się nie miłosiernie .Złapałam delikatnie dłoń Dracona spoczywającą na skrzyni biegów, wsunęłam swoje palce pomiędzy jego, a on spojrzał na mnie z ogromną czułością. Przymknełam oczy i oparłam się o fotel. Z letargu wyrwał mnie przerażający pisk opon i gwałtowny ruch dłoni Draco. Jedyne co ujrzałam to tira pędzącego na jednokierunkowej drodze wprost na nas i zaspy po obu stronach drogi na które nasz Mercedes na pewno nie wiedzie. Uderzenie było szybkie. Ledwo co je pamiętam, w jednej chwili samochód odepchnięty przez tira dachował i leżał na jednej z zasp. Moje ciało było umieruchomione. Nie ruszałam żadną częścią ciała. Na ustach czułam gorącą krew. Mój ukochany wyciągną dłoń na tyle ile mógł i dokną moich palców. Obudziłam się dopiero w karetce. Chciałam mówić ale nie mogłam otworzyć ust. Słyszałam i widziałam wszystko. Widziałam jak wnoszą mnie na OIOM , widziałam całą operację. Czy tak mają się skończyć moje święta? Na sale wbiegła Ginny z Blaisem. ‘Hej Ginny! Ja żyję! Nie mogę po prostu mówić i się ruszać…Ginny?’ To że nie mogłam mówić przerażało mnie. -Panna Granger jest w śpiączce. Mieli poważny wypadek. Może Pani z nią porozmawia, podobno oni wszystko słyszą…? ‘Tak, słyszę…’ -Herm…-szepneła Ginny- Draco żyję…przed pół godziny zadzwonili do mnie ze szpitala…Tak się bałam…-Ginny zaczęła płakać, gorące łzy spływały po jej twarzy.-Mieliście wypadek, kierowca zasną za kierownicą…on żyje…ale to pewnie najmniej Cię obchodzi…-Ginny zaczęła bawić się kosmykiem moich włosów- całe są oblepione krwią…Na miejscu wypadku…wasz samochód wygląda jak zgniecona puszka…cud że żyjecie…Miałam Ci dzisiaj powiedzieć, że…będziesz cioią… ‘Naprawdę Ginny?! Nawet nie wiesz jak się cieszę! Mam nadzieję, że szybko z tego wyjdę’ -Teraz muszę już iść, razem z Blaisem pojedziemy szukać hotelu…Nie zostawię Cię samą –zaśmiała się gorzko, odchodząc na korytarz. Zaraz za nią wszedł Ron. Objął tylko delikatnie rudowłosą siostrę i szepną coś na ucho. -Witaj Herm –zaczą- Tak za Tobą tęskniłem i szkoda, że musimy widzieć się w takich okolicznościach. ‘Wiem Ron…Też jest mi przykro’ -Teraz może wreście zbiorę się na odwagę…Nie wiem czy będziesz to wszystko nadal pamiętać gdy się obudzisz, jeśli nie to i tak będę na Ciebie czekał…na zawsze…do końca…I wiesz? Dwie sale dalej leży Draco, żyje i ma tylko trochę porysaną tą swoją porcelanową mordę, dlaczego to ty nie leżysz tam przytomna? Hermiono…nigdy nie przestałem Cię kochać, od momentu kiedy przemądrzała dziewczynka weszła do naszego przedziału, kiedy szukaliśmy horkruksów, kiedy była bitwa w Hogwarcie…i pamiętasz? Wtedy się pocałowaliśmy, ja myślałem, że tak zostanie na zawsze. Głupi byłem, nie? A pamiętasz ostatnią Wigilię w Hogwarcie, weszłaś na salę trochę spóźniona, miałaś na sobie taki świąteczny sweterek, i podarowałaś mi coś pamiętasz- wyciągną z portfela zdjęcię na którym ja i Ron leżeliśmy na śniegu zaraz po tym jak się poślizgnęliśmy, potem się pocałowaliśmy- To były najpiękniejsze święta w moim życiu. Potem poznałaś jego i mnie zostawiłaś. Może i jest przystojniejszy i bogatszy, ale ja Cię kochałem…kocham. –wstał i ustawił zdjęcię na szafce po czym pogładził mnie po poliku i wys0zedł. ‘Nie Ron! Zaczekaj! Ja nawet nie wiem jak to powiedzieć…Przepraszam,przepraszam,przeprazam,przeprasza,przepraszam Ron…Ja wiem że to nie starczy,ale mi wybacz…Błagam… Kolejną osobą która weszła na salę był Harry Potter. Razem z Cho też mieli się pojawić na Wigili. Harry miał ze sobą ogramną torbę. Po chwili wyją z niej małą choinkę, łańcuchy, lampki, małego Mikołaja… -Tak lepiej –powiedział- wiem że je uwielbiasz Herm. Przyniosłem jakieś książki jakbyś później chciała poczytać. Ale ty jesteś twardą dziewczyną prawda? Pokonałaś Voldemorta a choroby nie pokonasz? Gdybyśmy byli w Mungu wszystko odbyło by się szupełnie inaczej. Niestety nie a tu nikogo z Twojej rodziny kto mógłby zadecydować op rzeniesieniu Cię ze szpitala. W każdym bądź razie…Wygrasz z tym…Pamiętasz mój pierwszy mecz Quiditcha ? Mówiłaś żebym się nie poddawał, i wygraliśmy. Nie wiem czy w tym przypadku mogę Ci mówić żebyś walczyła bo nigdy nie byłem w takiej sytuacji… Poczułam mocny ucisk w klatce piersiowej, nie mogłam zaczerpnąć powietrza ,urządzenia do których byłam podłączona zaczęły głośno piszczeć. Na salę wbiegło wiele pielęgniarek i paru lekarzy. -Zatrzymanie akcji serca! Na salę ją szybko. Jechałam na łóżku na jakąś zupełnie obcą mi salę. Pielęgniarki cały czas zmieniały ustawienia aparatury i… Obudziłam się kiedy jakieś pielęgniarki przywracały akcję serca urządzeniem które raziło mnie prądem. -Mamy ją…- powiedział zmęczony lekarz. Odwieźli mnie znów na moją salę. ‘Dziękuje Panu, nawet nie wie Pan jak jestem Panu wdzięczna’ -Przepraszam! –zawołał zdenerwowany Harry- jak się czuję Hermiona? -Jej stan jest bardzo ciężki, jeśli dożyje rana będzie to już sukces. Mały krok ku wyzdrowieniu panny Granger. NIewstety śpiączka może trwać od kilku godzin do kilkudziesięciu lat…Musimy uzbroić się w cierpliwość. ‘ŻE ILE LAT?! NIE MOGĘ SPAĆ TAK DŁUGO!’ iPhone w kieszeni Harrego wydał głośny piskliwy dźwięk. Były Gryfon przeleciał tekst wzrokiem. -Draco prosi żebym przywiózł wasze rzeczy z domu. Zaraz wracam. Leżałam (Spoiler; cóż innego mogłam robić) myśląc czy tak będzie wyglądać moja śmierć. Wyobrażałam to sobie w zupełnie inny sposób, jako starsza pani która po prostu zaśnie pewnej nocy u boku swojego nadal przystojnego męża. Jednak nie taka śmierć była mi najwyraźniej pisana. Życie jest takie nieprzewidywalne, śmierć zaskoczy Cię w najmniej spodziewanym momencie. Zaczełam odczuwać zmęczenie. Ciekawe czy tak po prostu zasnę i się nie obudzę. Żegnajcie… Promienie słoneczne przedostające się przez zasłony obudziły mnie łaskotaniem po twarzy. Zerknełam na ekran iPhona, 24 grudnia 10:47  
Są święta! Założyłam szybko na sibie szrafrok i zbiegłam na dół do kuchni. Cynamonowa kawa to będzie idealny początek dnia. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizję, przewijałam kanały w poszukiwaniu czegoś konkretnego. ‘Kevin sam w domu ‘ ! Idealny początek świąt. Zostawiłam kawę na stolę i poszłampo wcześniej kupione prezenty do pralni. Usiadfłam na podłodzę i powoli pakowałam prezenty w papier. Perfumy dla Draco, sukienka dla Ginny, książka dla Blaisa, zestaw do konserwacji mioteł dla Harrego, torba dla Cho, i gra na x-boxa dla Rona. Zabrałam prezenty i schowałam je do bagażnika samochodu. -Hermiona! Wracaj do domu! Zaraz się przeziębisz! –mój narzeczony Draco Malfoy zawołał przez okno sypialni. -Już wracam! –odkrzyknełam. -Pamiętasz, że dzisiaj przychodzą twoi ulubioni teściowie? –spytał się z ironią. Tak naprawdę bardzo lubiłam państwa Malfoyów, bardzo pomagali nam finansowo, a zaraz po zaręczeniu kupili nam piękny dom na przedmieściach. -Oczywiście, że pamiętam. Nawet wszystko już przygotowałam, jest gotowe w lodówce. Ślizgon zbliżył się do mnie, ubrany w swoją świąteczną piżamkę. -Kocham Cię Hermiono…-wyszeptał namiętnie -Nawet nie wiesz jak ja kocham Ciebie… Przypomniały mi się czasy kiedy zaczełam spotykać się z Draco, ale nadal byłam dziewczyną Rona. Powiedział wtedy, że jestem dla niego jak narkotyk, wie, że nie może ze mną być, a jednak i tak tego pragnie. Pocałowałam Draco, by pozbyć się tych myśli. Teraz jest już moim narzeczonym i nic nie może stanąć na drodze do naszego szczęścia. Poszliśmy razem do salonu i usiedliśmy na dywanie przytuleni do siebie. -Hermiono…a czy ty…oczywiście kiedyś…ale…chcesz mieć dzieci? –spytał pospiesznie. -Z tobą zawsze- odrzekłam całując go. -Ale ja tak na poważnie…nasz dom jest duży mamy wiele nie używanych sypialni a… -Ja Hermiona Granger przy wszystkich tu obecnych –zerknełam na posiwiałego Krzywołapa- deklaruję iż pragnę mieć dzieci z tu obecnym Draco Malfoyem nawet w tej chwili- zadeklarowałam. Draco uśmiechną Siu do mnie i mocno przytulił do siebie, chcąc zapomnieć o całym otaczającym nas świecie. O 14;00 wstałam z sofy zostawiając narzeczonego samego na niej. Po cichu zakradłam się do łazienki i złapałam kosmetyczkę. Zrobiłam sobie delikatny i naturalny makijaż, włosy przeczesałam tak, by nie były skołtunione i pozwoliłam im swobodnie opadać na ramiona. Przeszłam do garderoby i zaczełam się wciskać w czerwoną sukinkę przyszyk0owaną na tę okazję. Na dole zabrzmiał dzwonek do dzwi. Zbiegłam w pośpiechu po schodach widząc Draco (matko, kiedy on się przebrał) w garniturze, ściskającego matkę. Przywitałam się z teściami. -Mamy dla was prezent- zaczą Lucjusz , wyjmując kopertę z kieszeni- dwutygodniowa wycieczka do Paryża! -Dziękujemy! –byłam w szoku by powiedzieć coś więcej. Zjedliśmy obiad w miłej atmosferze, po czym Narcyza przeprosiła za pośpiech i wyjaśniła, że spieszą się do rodziny Lucjusza w innym mieście. 17:30 Pora się zbierać, dopiłam ostatni łyk cynamonowej (zimnej już kawy) i spojrzałam w lustro wygładzając suknię. -Wyglądasz przecudownie – rzekł Draco. -Dziękuje –szepnełam zawstydzona. -Poczekaj tu chwilę. –powiedział po czym sięgną do szuflady i z dna wyciągnął małe pudełeczko.-Miałem dać Ci dopiero wieczorem ale uznałem, że pasuję do Twojej sukienki- po czym podał mi je podał. Bardzo delikatnie otworzyłam prezent i ujrzałam przepiekny naszyjnik. -Draco…to jest przepięknę…dziękuję –po czym delikatnie pocałowałam go w usta- spójrz, pocałunek pod jemiołą…to takie romantyczne… -W takim razie zostaje z nami na stałe- zażartował. Wsiedliśmy do samochodu w bardzo dobrym humorze. Wyjęłam z torby świąteczną składankę muzyki, byłam przygotowana na te dwie godziny jazdy. Było już ciemno ale lampy na ulicach rozświetlały miasto. Otworzyłam okno i wyjrzałam przez nie rozkładając ręcę. Moje długie brązowe włosy wiały na wietrze. Płatki śniegu przylepiały mi się na twarz i do włosów. Cała ulica była przyozdobiona jak te z reklam Coca-Coli… -Hermionko…zamknij proszę okno daj mi się skupić na drodzę… Słysząc to schowałam się i podgłośniłam radio. Oboje śpiewaliśmy, śmialiśmy się. Droga dłużyła się nie miłosiernie .Złapałam delikatnie dłoń Dracona wsuwając swoje palce pomiędzy jego. Przymknełam oczy i ujrzałam straszny obrazek…WYPADEK,SZPITAL,ŚPIĄCZKA,SERCE,DRACO,HARRY,GINNY! Gwałtownie zaczerpnęłam powietrze otwierając już oczy ale było za późno ,wprost na nas jechał rozpędzony tir. Samochód zgniótł się niczym puszka po coli, więziąc nas w środku. Otworzyłam oczy i znów byłam na Sali szpitalnej, obok mnie na łóżku leżał Draco. DRACO! -Przepraszam, tak bardzo Cię przepraszam –szlochał. ‘To nie twoja wina’ -Obudź się, błagam. ‘Chciałabym ale pora pogodzić się z tym co będzie gdy umrę. Musisz być szczęśliwy, rozumiesz? Wiem, że umierając zranię wszystkich, ale nie ma wyjścia’ Pierwszy raz widziałam go płaczącego. Naprawdę płakał. Z półki nocnej zabrał małą książeczkę, nie poznałam jej na pierwszy rzut oka. -To twój pamiętnik Mionko, chciałem Ci coś przeczytać może to pomoże. Drogi pamiętniku! Dziś zdarzyło się coś niezwykłego. Dostałam list z Hogwartu! Jestem czarodziejką! Ale się rodzice zdziwili, z początku myśleli, że to jakieś żarty dopóki nie odwiedził ich PRAWDZIWY CZARODZIEJ wyjaśniając, że nie jestem zwykłą mugolką (mugol=człowiek, termin czarodziejski) Nie mogę się doczekać nauki w Hogwarcie, dostałam już podręczniki, a jutro mam jechać kupić sobię RÓŻDŻKĘ! Wow. Co za niezwykły dzień -Pamiętasz?-zaczal przewijac dalej Drogi pamiętniku! Pokonaliśmy Voldemorta i…całowałam się z Ronem.Tak. Kurczę chyba go kocham. Drogi pamiętniku ! Dziś zostałam narzeczoną Draco… Narzeczony czytał mi wszystkie przypadkowe strony pamiętnika. Tyle , życia przede mną. Spojrzałam na tak zmartwioną twarz ukochanego. Jak znaleźć w sobie siłę do walki? ‘Chcę się obudzić,chcę się obudzić…’ Urządzenia zaczeły głośno piszczeć -Pomocy! –zawołał Draco. Tak bardzo chcę się obudzić, nie mam siły… Gdy nagle…



4 komentarze:

  1. Gdy nagle co?! Najgorsze zakończenie na świecie :/ A generalnie, jak scena się zaczęła od nowa to myślałam, że to będzie coś w stylu "Oszukać Przeznaczenie". Bardzo fajna :) Jak zwykle czekam na więcej, może na jakiś ciąg dalszy?

    ~G

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż rozważam napisanie krótkiego zakończenia jednak moim głównym celem było żeby zakończenie powstało w głowie czytelnika (tak by każdy mógł mieć swoje własne) bo przecież moje pomysły nie zawsze muszą się podobać innym, ale w każdym bądź razie ciesze się, że Ci się podoba.

      /Veritaserum

      Usuń
  2. Boże ten koniec jest...wymyśliłem już chyba z dziesięć zakończeń a tu nadal niepewność które będzie prawidłowe. Czytałem to dużo po świętach więc straciło to swój nastrój ale i tak idealne pod każdym względem... Twoje opowiadania Veritserum są moimi ulubionymi, nie marnuj talentu i udzielaj się częściej...na Twoje opowiadania czekam....

    ~Harry
    Twój fan <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudne <333 Od razu skojarzyło mi się to z " Zostań jeśli kochasz " więc byłam i jestem dobrej myśli na zakończenie ;).

    Pozdrawiam i życzę dużooooooo weny, bo z własnego doświadczenia wiem, że jest bardzo potrzebna ;)

    OdpowiedzUsuń